Freelance bez fuckupu cz. 2

Freelance bez fuckupu cz. 2

Czy freelance to faktycznie idylla, w której robi się tylko to, co się kocha i ma czas na wszystko? Czy Konfucjusz miał rację, twierdząc że kiedy praca jest Twoją pasją, to praca sama w sobie jest niekończącą się przyjemnością? Do drugiej części artykułu zaprosiłam kolejne 4 osoby, które działają już na freelansie. Poprosiłam, by opowiedzieli o swoich początkach, wyzwaniach, o tym, za co najbardziej cenią freelance, oraz jakiej rady udzieliliby początkującym freelancerom. Sprawdź, jak według moich gości wygląda przepis na freelance bez fuckupu.

Rozwiązywanie problemów nierozwiązywalnych

Największym wyzwaniem, na początku bycia na swoim, było dla mnie… zadbanie o swoje granice. Przyjmowałam zlecenia od sasa do lasa. Nawet takie, które nie do końca odpowiadały moim mocnym stronom i w związku z tym wymagały ode mnie rozwinięcia jakiejś umiejętności. A więc dodatkowego czasu i zaangażowania. Albo ingerowały zbyt mocno w mój czas wolny, którego miałam zbyt mało, by naprawdę zadbać o siebie.

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie niezależność – od miejsca, czasu, zespołu.

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to skupienie się od samego początku na tym, aby pozyskać pierwszych kilku klientów i naprawdę pomóc im rozwiązać ich nierozwiązany problem w dziedzinie, w której się specjalizujemy. Najczęściej taki pierwszy klient to wcześniejsza wersja nas samych. Chodzi o to, że wystarczy, że jesteś o 3 kroki dalej, niż Twój klient, a już możesz być dla niego ogromnym wsparciem i partnerem pomagającym skutecznie pokonać jego wyzwanie.

Kaśka Żbikowska

Soloprenerka, managerka i edukatorka online. W ramach społeczności #DigitalGirls - pomagam właścicielkom mikro-biznesów, soloprenerkom, freelancerkom, ekspertkom tworzyć ich własne systemy do zarabiania w sieci, dzięki współpracom z ich wymarzonymi klientami premium. Robią to pod moimi skrzydłami, budując sprytnie swoją ekspercką markę osobistą oraz wypuszczając na rynek swoje unikalne edu-produkty online. Piszę książki, nagrywam podcasty, szkolę.

Priorytety i granice

Największym wyzwaniem, na początku bycia na swoim, było dla mnie planowanie i organizacja pracy. Musiałam nauczyć się bardziej doceniać siebie i swoją pracę. Zdobycie umiejętności określania, które zadania są ważne, które pilne, a które niepotrzebnie zabierają czas, jest kluczowe. Bycie freelancerem to często bycie człowiekiem-orkiestrą. Trzeba ogarniać mnóstwo różnych rzeczy w jednym niemal czasie. Dlatego bardzo ważne jest określenie priorytetów i wyraźnych granic.

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie możliwość własnej organizacji czasu. Organizacji, która jest skuteczna i przynosi zamierzone efekty. Dzięki temu można nauczyć się świetnej efektywności. Nie ma się tego przymusu, że trzeba w pracy siedzieć „od – do”.

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to – staraj się planować swoje cele i działania. Uwzględniaj w swoich planach dążenie do dochodów pasywnych. Gdy się tego nie robi, człowiek ma wrażenie, że ciągle goni swój ogon i kręci się w kółko. Bycie freelancerem wymaga zupełnie innego podejścia do organizacji czasu, do sposobu pracy, do planowania zadań i finansów niż stała praca na umowę. Kurs „Freelance bez zadyszki” bez wątpienia pomoże początkującym freelancerom dobrze wystartować bycie na swoim.

Diana Litwin-Dolezińska

Promotorka racjonalnego wydawania i zarządzania finansami. Twój finansowy trener. Autorka bloga Pieniądz jest Kobietą . Dodatkowo zajmuję się komunikacją w mediach społecznościowych i marketingiem on-line. Pomagam firmom budować wizerunek w sieci oraz wspieram je w organizacji finansów.

Głowa ciągle w pracy

Największym wyzwaniem, na początku bycia na swoim, było dla mnie zorganizowanie sobie pracy w domu. Przeczytałam wiele książek o zarządzaniu sobą w czasie, z zakresu produktywności i ustaliłam pewne ramy dla mojego biznesu. Niektóre porady się sprawdziły, inne zupełnie mi nie odpowiadały – testowałam, aż znalazłam swój rytm. Ale nie powiem, szybkie pranie czy telefon do koleżanki freelancerki, zdarza się do dzisiaj .

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie wolność i niemal nieograniczone możliwości rozwoju oraz zarobku.

Gdybym miała doradzić́ innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to dobre zaplanowanie podstaw i technicznych aspektów. Jako strateżka marketingowa powtarzam swoim klientom, że trzeba zbudować solidny fundament dla swojej marki. Ale po latach pracy na swoim wiem, że równie ważny jest fundament do prowadzenia biznesu w ogóle: bycia freelancerem trzeba się nauczyć. Nauczyć tego, jak pracować, jak odpoczywać, w jaki sposób zachowywać efektywność bez popadania w skrajności. Kiedy mój biznes zaczął się rozwijać, miałam dużo zleceń, ciekawych propozycji – zauważyłam, że ciągle jestem głową w pracy. Nie da się tak funkcjonować na dłuższą metę.

Małgorzata Wardaszka-Deręgowska

Strateżka marki i komunikacji. Buduję marki i doświadczenia, w centrum których jest człowiek. Jestem autorką bloga o nowoczesnej komunikacji marketingowej i podcastu Marki testowane na ludziach, w którym udowadniam, że małe biznesy mogą mieć wielkie strategie.

Doba nie jest z gumy

Największym wyzwaniem, na początku bycia na swoim, było dla mnie zdecydowanie, na co chcę poświęcić swój czas. Miałam apetyt na bardzo dużo przedsięwzięć. Niestety, nie przewidziałam, że doba ma tylko 24 godziny i to, co w marzeniach zajmowało chwilkę, w rzeczywistości jest mozolną pracą, tym trudniejszą, gdy wykonywaną po raz pierwszy w życiu. Wszystko zajmuje czas: sprawy techniczne, urzędowe, księgowe pożerają go dużo więcej niż przewidywałam. Bycie panią swojego czasu to przywilej, ale i przekleństwo.

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie poczucie pełnej wolności. Teraz pracuję tylko kilka godzin dziennie ze względu na to, że dzieciaki mają wakacje i im właśnie chcę poświęcić większość mojego czasu. Oczywiście, zarabiam przez to odpowiednio mniej – ale to dla mnie jasne: mniej pracuję, mniej zarabiam. Na etacie często reguły gry nie były dla mnie transparentne, co prowadziło do frustracji.

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to: sprawdzaj się w działaniu. Tylko działanie daje odpowiedzi, myślenie o działaniu to kreowanie zamków z piasku.

Małgorzata Żebrowska

Pisarka, copywriterka, tłumaczka i miłośniczka słowa, właścicielka bloga www.pelnia.eu, kobieta spełniona. Wraz z Edytą Niewińską tworzę autorskie szkolenia dla pisarzy, scenarzystów i storytellerów. Piszę tak, że ludzie płaczą (ze wzruszenia, rzecz jasna), kocham życie w rytmie slow i uwielbiam kreatywne wyzwania.

Ponownie z ciekawością czytałam wszystkie wypowiedzi i znów w każdej z tych historii znalazłam kawałek swojej. Czy Wy mieliście podobne odczucia? Jak wyglądały Wasze początki na freelansie? Za co najbardziej cenicie freelance?

Źródło zdjęć: główne – Pixabay.com; zdjęcia autorów wypowiedzi – archiwa własne.


Sztosowy kurs dla freelancerów “Freelance bez zadyszki”

Jeśli chcesz:
optymalizować zadania, by pracować bardziej produktywnie zamiast dłużej lub ciężej
efektywnie obsługiwać zlecenia, by dzięki temu móc więcej zarabiać
– pracować, żeby żyć, a nie żyć, żeby pracować
– móc „wyjść głową z pracy”, by w końcu odsapnąć
to koniecznie spotkajmy się na kursie “Freelance bez zadyszki”. Sprawdź, co możesz zyskać, zapisując się już dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *