Freelance bez fuckupu cz. 1

Freelance bez fuckupu cz. 1

Freelance wielu osobom jawi się jako idylla, w której robi się tylko to, co się kocha i ma czas na wszystko. Jednak rzeczywistość szybko rewiduje nasze romantyczne wizje. Jak wygląda freelance od podszewki? Do wypowiedzenia się w ramach artykułu zaprosiłam osoby, które działają już na freelansie. Poprosiłam ich, aby opowiedzieli o swoich początkach i wyzwaniach, przed jakimi wówczas stanęli. Zapytałam ich również o to, za co najbardziej cenią sobie freelance, oraz jakiej rady udzieliliby początkującym freelancerom. Sprawdź, jak według moich gości wygląda przepis na freelance bez fuckupu.

Szef, który się uwziął

Pracę na swoim w całości określiłabym jako jedno wielkie wyzwanie. Freelancer musi mierzyć się z tak wieloma rzeczami, że można napisać o tym książkę ;). Gdybym jednak miała wybrać jedną rzecz, to na pewno było to przekonanie samej siebie, że sobie poradzę i nie trzeba będzie zamykać firmy po roku. Ta obawa zawsze gdzieś w nas tkwi. Boimy się startu w nieznane, ale także przejęcia całkowitej odpowiedzialności za nasze działania. Jak coś pójdzie nie tak, nie będzie wrednego szefa, o którym można powiedzieć, że „się uwziął”.

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie jednak tę jej elastyczność. W każdym obszarze, czy to godzin pracy, czy zarabianych pieniędzy, czy nawet liczby obsługiwanych klientów. Poczucie, że mogę wszystko i to w dużej mierze wyłącznie ode mnie zależy, jak się moja firma rozwinie, daje prawdziwy power.

Jedna rzecz, którą mogę doradzić początkującym freelancerom – dobrze przygotuj się do tego, co chcesz zrobić. Ale naprawdę dobrze, bo to jest często pomijany krok. Rzucamy się na fali entuzjazmu na głęboką wodę, a potem przychodzi otrzeźwienie. Jak będziesz dobrze przygotowany, nic Cię nie zaskoczy :).

Karolina Brzuchalska

Wirtualny Office i Project Manager, Mentor Wirtualnych Asystentek, autorka książki „Rzuciłam pracę i co dalej?” oraz współautorka książki „Doskonale Niedoskonali”. Podcasterka. Właścicielka marki Pretty Well Done . Na co dzień wspieram przedsiębiorców i Wirtualne Asystentki w ich działaniach w sieci. Prywatnie matka dwóch nastoletnich synów, wiecznie słomiana wdowa oraz właścicielka dwóch wrednych kocic i jednej zwariowanej suki. Trenuję boks, uwielbiam słowo pisane oraz życie doprawione nutką ironii i szczyptą sarkazmu.

Freelance z rozwianym włosem

Kiedy przypominam sobie swoje początki, to widzę kobietę z rozwianym włosem, która bardzo chce pomagać innym i wciąż jest w pracy. Wstaje rano i od razu sprawdza maile, po śniadaniu już tworzy wydarzenie na Facebooku, chociaż średnio zna tę całą technologię, potem jedzie prowadzić bezpłatne warsztaty, aby pozyskać klientów, z którymi pracowała na sesjach … wieczorami.

W pracy na swoim najbardziej sobiecenię fakt, że moja praca jest pomocna innym, a ja dostrzegam i czuję sens swojej pracy. Nie wklepuję tylko jakichś danych, nie generuję raportów ani nie przesiaduję na nudnych spotkaniach- każdy dzień kończę z poczuciem, że swoją pracą wnoszę wartość w życie innych ludzi. To cudowne uczucie.

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to aby wzięli udział w kursie „Freelance bez zadyszki” już na samym początku swojej pracy. Praca na freelansie jest totalnie innym stylem pracy niż na etacie. Jeśli nie ma się ułożonej organizacji, nie planuje się własnych zadań, uwzględniając własną osobowość, to łatwo popłynąć i dostać zadyszki. A szkoda czasu, aby ponosić takie koszty, które już na początku można wyeliminować. Bo pomimo, że ciężka praca jest społecznie ceniona bardzo wysoko w tym kraju, to czy jednak praca freelncera musi tak wyglądać? No właśnie.

Justyna Kwiatkowska

Jestem „finansową terapeutką” i właścicielką marki Zadbana Finansowo. Pomagam kobietom generować coraz wyższe dochody bez poczucia wstydu. Jestem także Certyfikanym Coachem Archetypów Finansowych®.

Szefie, co mam robić?

Największym wyzwaniem na początku bycia na swoim było dla mnie zorganizowanie sobie pracy, poczynając od wymyślenia w ogóle, co mam robić aż po rozbicie celów na konkretne zadania. Pracując na etacie, byłam mistrzem organizacji – ale tam miałam dokładnie powiedziane CO i DO KIEDY mam zrobić. Sytuacja zmieniła się na swoim, gdy po prostu siadłam nie wiedziałam: CO robić, a DO KIEDY zazwyczaj równało się TERAZ, JUŻ.

W pracy na swoim najbardziej cenię sobie to, że mogę realizować wszystkie swoje pomysły i mam pełny wpływ na kształt moich działań. No i praca skądkolwiek!

Gdybym miała doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to: ustal sobie konkretne godziny i dni pracy. Wiem, że możliwość regulowania sobie godzin pracy jak się chce jest zawsze wymieniana jako jedna z największych korzyści pracy na swoim, jednak w ten sposób tak naprawdę pozwalasz sobie na bycie w firmie „cały czas”. Potrzebujesz wiedzieć, kiedy zaczynasz i kiedy kończysz pracę, by móc od niej prawdziwie odpocząć.

Emilia Wojciechowska

Jestem coachem, trenerem mentalnym, właścicielką marki CareerUP. Pracuję z osobami, które czują, że potrzebują zmian w życiu, chcą uporządkować chaos w głowie i pozbyć się stresu. Stworzyłam kurs online „Idealnie Dopasowana” dla osób, które chcą odkryć dla siebie pracę na miarę. Szczególnie dużo satysfakcji daje mi praca z osobami, które myślą o założeniu własnego biznesu - pomagam im zaplanować działania od badania rynku po strategie promocyjne. Prowadzę też szkolenia stacjonarne z tego zakresu.

Raz na wozie, raz pod wozem

Największym wyzwaniem na początku bycia na swoim było dla mnie osiągnięcie powtarzalnych i satysfakcjonujących dochodów, a więc regularne pozyskiwanie zleceń i klientów tak, by nie narażać się na sytuację „raz na wozie, raz pod wozem”. Pomógł mi w tym efektywnie blog i content marketing.

W pracy na swoim najbardziej cenię wolność, niezależność i elastyczność. Wiadomo, że Twoim pracodawcą jest Twój klient, ale przy odpowiedniej organizacji czasu pracy i samodyscyplinie nadal możesz dość elastycznie podchodzić do swojego dnia roboczego. Łatwiej jest mi również osiągać satysfakcjonujące efekty, gdy sam narzucam sobie standardy i wizje rozwoju niż gdyby miał to robić za mnie ktoś inny.

Gdybym miał doradzić innym freelancerom jedną rzecz, byłoby to od początku pracowanie nad formami dochodu pasywnego jako alternatywy dla sprzedawania swojego czasu. Freelancer też bywa chory, zmęczony, dosięga go kryzys i niemoc. Warto mieć wtedy dodatkowe zaplecze w postaci dochodu pasywnego, np. własnych produktów elektronicznych, które pozwoli przetrwać okres wyłączenia z indywidualnej obsługi klientów.

Wojciech Wawrzak

Radca prawny, autor bloga praKreacja.pl, na którym nieprzerwanie od 2013 r. pomagam branży kreatywnej rozwiązywać problemy prawne.

Z ciekawością czytałam wszystkie wypowiedzi, które powoli spływały na moją skrzynkę mailową. W każdej z tych historii znalazłam kawałek swojej. Czy Wy mieliście podobne odczucia? Jak wyglądały Wasze początki na freelansie? Za co najbardziej cenicie freelance?

Źródło zdjęć: główne – Pixabay.com; zdjęcia autorów wypowiedzi – archiwa własne.


Sztosowy kurs dla freelancerów “Freelance bez zadyszki”

Jeśli chcesz:
optymalizować zadania, by pracować bardziej produktywnie zamiast dłużej lub ciężej
efektywnie obsługiwać zlecenia, by dzięki temu móc więcej zarabiać
– pracować, żeby żyć, a nie żyć, żeby pracować
– móc „wyjść głową z pracy”, by w końcu odsapnąć
to koniecznie spotkajmy się na kursie “Freelance bez zadyszki”. Sprawdź, co możesz zyskać, zapisując się już dziś.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *