Jak sobie radzić z wymówkami #1: warunkowanie

Jak sobie radzić z wymówkami #1: warunkowanie

Wymówki to temat rzeka. Nie znam nikogo, kto nie stosowałby wobec siebie tej formy sabotażu (włączam w tę kalkulację także siebie ;) ). Warunkowanie jest jedną z ciekawszych odmian usprawiedliwień, jakie wobec siebie stosujemy. Czym jest warunkowanie? I jak sobie z nim radzić?

Właśnie zasiadasz do bardzo ważnego zadania. A raczej masz zasiąść, jednak w tym samym momencie, gdy już prawie się za to zabierasz, Twój mózg wypluwa z siebie tę myśl:
– Już, już siadam, tylko jeszcze… kawę sobie zrobię…
Brzmi znajomo? ;)

Jak to wygląda?
Warunkowanie to wymówka, która polega na tym, że człowiekowi zdaje się, iż wciąż ma do zrobienia coś innego niż to, czym winien się aktualnie zająć. Nagle okazuje się, że jest szereg punktów pośrednich, które trzeba „odhaczyć” na swojej liście nim przejdziemy do działania właściwego.

Wróćmy do przykładu z braniem się za bardzo ważne zadanie. Takim zadaniem może być napisanie artykułu na bloga, uporządkowanie szafy, wypielenie ogródka, umycie samochodu, pójście na trening, itd. Nagle okazuje się, że nim się za nie weźmiesz, koniecznie MUSISZ jeszcze:
– zrobić sobie wspomnianą już kawę
a gdy ją zrobisz…
– wstawić pranie
a gdy je wstawisz…
– pozmywać naczynia
a gdy będą czyste…
– wyjść z psem
a gdy wrócisz…
– rozwiesić pranie (logiczne, co nie? ;) )
a gdy będzie rozwieszone…
– sprawdzić, co na Facebooku
a gdy sprawdzisz…
– zrobić sobie drugą kawę
itd. itp.

To tak jakby cały dzień mówić sobie: „Jeszcze nie jestem gotowy się tym zająć, ale jak zrobię sobie kawę, wstawię pranie i wyprowadzę psa na spacer, to już będę bardziej gotowy”. Logiczne? ;) W efekcie wymówka goni wymówkę a Ty jesteś efektywny na opak. Bo pod koniec dnia okazuje się, że urobiłeś się po pachy, ale to, co miało być zrobione, nie zostało trącone choćby kijkiem. Warunkowanie przypomina trochę rzucanie samemu sobie kłód pod nogi: jak tylko zyskasz równowagę i uporasz się z jedną kłodą, nagle okazuje się, że zaczynasz balansować na kolejnej. I tak w kółko. Aż jesteś zbyt zmęczony swoim tańcem na kłodach, by zająć się rzeczami naprawdę ważnymi.

Jak sobie z tym radzić?
Po pierwsze zmierz się z myślą, że wcale nie musisz. Wiem, że podskórnie czujesz, iż naprawdę musisz najpierw „odhaczyć” pierdyliard małych czynności, jednak wcale tak nie jest. To Twój leniwy (wybacz, ale tak jest…) mózg czuje opór przeciwko temu, by podjąć działanie, które faktycznie miałeś wykonać. Zdaj sobie sprawę ze swojego przekonania o musizmie i skonfrontuj je z rzeczywistością.

Po drugie warunkowanie można odwrócić: skoro Twój mózg stawia Ci warunki, odwróć role i postaw jemu warunki. Gdy następnym razem powie:
– Już, już siadam, tylko jeszcze… kawę sobie zrobię…
Odpowiedz mu:
– Już, już siadam, a gdy tylko zrobię / wykonam [tu wstaw odpowiednią część swojego zadania], to kawę sobie zrobię…
I rób! Najpierw zadanie a potem kawę ;) Z czynności, którą aktualnie woli wykonać Twój mózg, uczyń coś w rodzaju nagrody za zrealizowane zadanie „właściwe”.

Po trzecie, aby zachęcić swój mózg do tego, by był skłonny zająć się sprawami naprawdę ważnymi dla Ciebie, możesz skorzystać z 7 sprawdzonych sposobów na to, by chciało się chcieć ;) Znajdziesz je w artykule „Co zrobić, gdy bardzo się nie chce?”.

Zdarza Ci się stosować tę wymówkę Zmieniaczu? Jak sobie z nią radzisz? Podziel się swoimi sposobami :)

Źródło zdjęcia: kaboompics.com

One Response

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *