Zawodowy Prokrastynator, czyli podróż po meandrach lenistwa cz. 1

Przez ponad 4 miesiące, odkąd założyłam tego bloga, miałam dziesiątki okazji, by dodać nowy wpis. Choć oczywiście chciałabym móc powiedzieć, że nie miałam czasu. O ile jednak doba nadal trwa 24h, z których ok. 2h poświęcam na dojazd do i z pracy, 1h na wyszykowanie się do pracy, 8h na pracę i ok. 8h na sen, to wciąż pozostaje mi ok. 5h, które mogę dowolnie zagospodarować. O co zatem chodzi?

Byłam tak podekscytowana możliwością podzielenia się swoimi odkryciami na polu rozwoju osobistego, że popadłam w totalny paraliż decyzyjny dotyczący tego… o czym ma być kolejny wpis! Jakkolwiek dziwnie to brzmi, tak właśnie było. Wydawało mi się, że żaden temat nie będzie wystarczająco dobry, w żadnym nie mam zbyt wiele do powiedzenia lub odwrotnie- mam tak wiele do przekazania, że nie wiem, od czego zacząć. Czy dla kogoś brzmi to znajomo?…

W trakcie moich kilkumiesięcznych zmagań z samą sobą, trafiłam na książkę Jeffery’a Combsa „Zrób to teraz. Stop odkładaniu spraw na jutro”. W książce zostało omówionych kilka typów prokrastynatorów. Kiedyś przeczytałam, że prokrastynacja to takie zacne słowo, które dodaje zwykłemu lenistwu nieco majestatu. Coś w tym jest ;) Definicja przytoczona w książce brzmi następująco:

Prokrastynacja- opóźnianie działania / wykonania projektu / zadania mimo odczuwanego z tego powodu poczucia winy i wstydu. Pochodzi od łacińskiego  procrastinare, czyli przekładać na jutro. W książce „Overcoming Procrastination” psycholodzy Albert Ellis i William Kansu definiują ją jako opóźnianie wykonania zadania do momentu doświadczenia dyskomfortu.

Czy teraz wygląda to jeszcze bardziej znajomo?… Jak to się dzieje, że będąc dorosłymi ludźmi, mając świadomość zadań, a często także tego, że z nimi zwlekamy i dyskomfortu, jaki się z tym wiąże, nadal zwlekamy”? Według Combsa dzieje się tak dlatego, że nasza prokrastynacja staje się z czasem nawykiem, wyuczonym schematem, w którym z którego nie potrafimy wyjść. Znamy tę “procedurę”, czujemy się bezpiecznie, nasza tożsamość jest spójna. Zmiana tego nawyku pociągnie za sobą zachwianie tożsamości. Co się z nią stanie, jeśli nagle okaże się, iż dane działanie nie było takie trudne i gdybyśmy tylko podjęli się je X tygodni wcześniej, to nasza rzeczywistość wyglądałaby teraz inaczej, ba, lepiej? Dlatego autor sugeruje, iż kluczowe jest:

  • odkrycie przyczyn, dla których odwlekamy działania;
  • znalezienie celu, który będzie większy i ważniejszy od owych przyczyn, dzięki czemu pomoże nam je pokonać a tym samym przezwyciężyć schemat prokrastynacji.

Combs pisze, że nie ma typów czystych- zwykle jesteśmy mieszanką 2, a nawet 3 typów prokrastynatorów, choć jeden z nich będzie dominujący. Jeśli trafnie rozpoznaliście przytoczone przeze mnie moje symptomy prokrastynacji, to wiecie już, że moim dominującym typem jest neurotyczny perfekcjonista. I to nim zajmę się w następnym wpisie. Stay tuned! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *