Ania Legenza odpowiada na "10 pytań do..."

Ania Legenza odpowiada na “10 pytań do…”

Anię z bloga Niebałaganka poznałam podczas marcowej edycji konferencji #StrefaZmian. Pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, to “ciepło”. Bo Ania ma niesamowitą aurę i chce się być w jej towarzystwie. Jak wygląda poranek Ani? Co ją motywuje do działania? Jaki jest jej stosunek do porażek? Na „10 pytań do…” odpowiada Ania Legenza.

1. Lubię rozpoczynać dzień od…

Wspólnego rodzinnego śniadania. Odkąd zostałam mamą cieszę się, kiedy po prostu budzę się wyspana. Ale niezależnie od tego, zawsze staramy się jeść wspólne śniadania. To jest moja gwarancja dobrego dnia.

2. Mój nawyk, którego za nic w świecie bym się nie pozbyła, to…

Odkładanie rzeczy na miejsce. To jest niezawodny sposób, by mieć zawsze porządek w domu, a na dodatek nie tracę czasu na szukanie danej rzeczy, bo wiem, gdzie się znajduje.

3. Mój nawyk, którego najbardziej nie lubię, to…

Odruchowe przewijanie tablic w mediach społecznościowych. Mimo że staram się z tym walczyć, to niestety bardzo często zdarza mi się bezmyślnie korzystać z Facebooka czy Instagrama.

4. Nawyki, które trudno mi tolerować u innych osób, to…

Palenie papierosów. Nie znoszę tego zapachu, strasznie mnie irytuje to, że muszę go wdychać, szczególnie, gdy palący znajduje się na balkonie obok mojego albo idzie przede mną ulicą. Jest to też jeden z powodów, dla których chcę mieć dom – w każdym mieszkaniu moimi sąsiadami zza ściany były osoby palące, a ja byłam zmuszona wdychać dym razem z nimi.

5. Nawyk, którego wyrobienie kosztowało mnie najwięcej wysiłku, to…

Regularne planowanie wydatków i kontrola domowego budżetu. Ogólny plan finansowy zawsze robiłam, ale nad zadbaniem o cotygodniowe spisywanie wszystkich paragonów, planowanie budżetu i mądre zarządzanie finansami, musiałam długo pracować.

6. Do działania najbardziej motywuje mnie…

Kiedy widać realne efekty mojej pracy oraz to, że ktoś ją docenia a to, co robię pomogło zmienić mu życie.

7. Gdy potrzebuję dodać sobie energii do działania, stawiam na…

Kawę. Jako doraźna pomoc jest niezastąpiona. Natomiast, bywają dni, kiedy czuję, że na nic nie mam siły i nawet kawa nie pomaga – wtedy odpuszczam pracę i staram się maksymalnie zregenerować. Odsypiam, słucham muzyki, idę na długi spacer albo czytam książkę. Takie dni, kiedy nic nie muszę, są bardzo potrzebne i pozwalają mi wrócić do działania. Z drugiej strony, gdy ten stan się przedłuża, to potrafi mnie bardzo rozleniwić.

8. Porażki i potknięcia na swojej drodze traktuję jako…

W pierwszej chwili jestem załamana i bardzo je przeżywam. Często podcinają mi skrzydła. Natomiast po czasie jestem w stanie spojrzeć na nie z dystansem i wyciągnąć z nich wnioski na przyszłość. Myślę jednak, że ten pierwszy etap złości też jest potrzebny.

9. Lubię, gdy pod koniec dnia mogę sobie powiedzieć, że…

To był fajny dzień, który spędziłam tak jak chciałam. Niezależnie od tego czy był pełen pracy, czy czasu z rodziną, ważne jest dla mnie by był „po mojemu”.

10. Gdybym miała doradzić Zmieniaczom jedną rzecz, byłoby to…

To, że nasz cel wymaga więcej czasu i energii niż zakładaliśmy, to nie znaczy, że nie warto go realizować. A metoda małych kroków jest najlepsza do jego realizacji. Ważne jest też, to by na bieżąco monitorować nasze postępy lub ich brak. Bez tego ciężko mieć kontrolę nad tym, co się dzieje, a zwykle porównanie się ze sobą z przeszłości daje ogromną motywację na przyszłość.

Cześć!

Nazywam się Ania Legenza, jestem blogerką, żoną, mamą, miłośniczką planowania i dobrej organizacji. Wierzę, że porządek w domu oznacza porządek w życiu.

Od 2013 roku piszę bloga NIEBAŁAGANKA o prowadzeniu domu. Jest on skierowany do kobiet, które cenią sobie szczęśliwe, dobre życie i chcą czerpać przyjemność z dbania o dom.

Wartości, którymi kieruję się w życiu przekułam na serię produktów i narzędzi do organizacji czasu i przestrzeni, które znajdziesz pod marką balancy.me.

Odbierz e-booka w prezencie

Jeśli chcesz poznać praktyczne wskazówki, jak zmienić swoje nawyki, to koniecznie pobierz bezpłatnie e-booka “Trzy sposoby na zmianę nawyków”. Możesz to zrobić, zapisując się na mój newsletter.

E-book przyfrunie do Ciebie z pierwszym newsletterem od Twojego zapisu (newslettery wysyłam w czwartki).

Chcesz odebrać e-booka?

  • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

    Dokładnie, odkładanie rzeczy na miejsce jest rewelacyjnym sposobem na uchronienie się od bałaganu i “wielkich sobotnich porządków”. Pięknym zakończeniem jest “To, że nasz cel wymaga więcej czasu i energii niż zakładaliśmy, to nie znaczy, że nie warto go realizować.”

    • http://laboratorium-zmieniacza.pl/blog Jadwiga (Naczelny Zmieniacz)

      Ja mam nawet takie spostrzeżenie i refleksję, że zwykle właśnie te cele, które wymagają więcej czasu i energii, są tymi w które szczególnie warto te zasoby zainwestować. Masz podobnie?

      • http://madame-malonka.pl/ Madame Malonka

        Myślę, że te cele, które wymagają od nas więcej czasu i uwagi są ambitniejsze. Związku z czym mogą przynieść więcej korzyści / efektu :)

        • http://laboratorium-zmieniacza.pl/blog Jadwiga (Naczelny Zmieniacz)

          Możliwe, że ma to też z tym związek :) Z moich doświadczeń wynika, że te cele długoterminowe są najmocniej powiązane z moimi wartościami.

  • http://quanna.pl Quanna.pl

    O proszę, kilka odpowiedzi mi się pokrywa. Np to z przewijaniem tablic… mam nadzieję, że to jednak kiedyś zwalczę ;)

    • http://laboratorium-zmieniacza.pl/blog Jadwiga (Naczelny Zmieniacz)

      Myślę, że to przewijanie tablic, to trochę znak czasów ;)

  • http://monikajuniewicz.pl Monika Juniewicz

    Bardzo bliskie jest mi to, co powiedziała Ania – w niektórych punktach czułam się jakbym czytała o sobie :) Zgadzam się z Anią odnośnie małych kroków i monitorowania swoich postępów. Od niedawna prowadzę bullet journal i tam śledzę swoje małe kroki – już po jednym tygodniu można pękać z dumy, ile się zadań ukończyło :) I kontrolować sytuację, gdy okazuje się, że tu koniec tygodnia i nic nie zrobione ;)

    • http://laboratorium-zmieniacza.pl/blog Jadwiga (Naczelny Zmieniacz)

      Śledzenie postępów jest świetnym rozwiązaniem właśnie z tych dwóch powodów, o których wspomniałaś. Z jednej strony widzimy swoje postępy, z drugiej możemy reagować, gdy widzimy, że coś poszło nie tak.